|
|
|||
|
|
Zakątki umysłu, data: 2010.02.19 @->-- Własny świat... "Pan przecież wie, gdzie jest ukryty ten inny świat, którego pan szuka, i wie pan, że jest to świat pańskiej własnej duszy. Tylko w pańskim wnętrzu żyje ta inna rzeczywistość, za którą pan tęskni. Nie mogę panu dać niczego, co by nie istniało już w panu, nie mogę panu otworzyć innej galerii obrazów prócz galerii pańskiej duszy. Nie mogę panu dać niczego prócz sposobności, bodźca i klucza. Pomagam panu ujawnić jego własny świat, to wszystko." [Hermann Hesse] Chcę odkryć mój własny świat i życ z nim w zgodzie. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2010.02.16 @->-- Właściciel porzucił tego bloga... O matko, ale się wystraszyłam! Już myślałam, że nawet się nie zaloguję ale na szczęście udało się :) Skoro eBlog zamierza mnie wymeldować z mojego bloga, ponieważ nie bywam na nim za często ostatnimi czasy, to chyba jednak będę musiała tutaj zaglądać od czasu do czasu i coś nowego od siebie napisać. Może to i dobrze, bo zaczynam tęsknić za pisaniem i mam cichą nadzieję, że wena znowu do mnie powróci... Na osłodę, śnieżnych widoków za oknem i zasp śnieżnych jakie towarzyszą nam każdego dnia, słodkie wspomnienie słonecznych klimatów jakie udało mi się "uchwycić" w Monument Valley jakiś czas temu. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2009.06.26 @->-- Michael Jackson nie żyje... "Michael Jackson zmarł 25 czerwca 2009 r. o godzinie 23.26 polskiego czasu. Trafił do szpitala po zatrzymaniu akcji serca. Lekarze robili, co mogli, ale nie udało się im go reanimować." Kiedy dzisiaj rano o tym usłyszałam, pomyślałam, że bez względu na to, kim za życia jesteśmy i czego dokonujemy – każdego z nas w ostateczności czeka to samo. A potem zrobiło mi się jakoś przykro i pusto. Nie zalewam oczu łzami, nie ściskam nerwowo dłoni w pięści, nie sięgam po chusteczki, ale cichutko w tle, codziennego dnia pracy towarzyszy mi dzisiaj Jego muzyka. Ktoś mądry powiedział dzisiaj w radio, że zarówno Michale jak i Elvis kiedy umierali byli bardziej własnymi karykaturami niż wielkimi ikonami muzyki. Zarówno jeden jak i drugi, pod koniec swojego życia byli wyniszczeni i uzależnieni od różnego rodzaju używek i lekarstw. I chociaż częściej ostatnimi czasy, media naigrywały się z ich pomysłów i dziwactw, to wraz z ich śmiercią – wszystko co „ludzkie” i małostkowe odchodzi w niepamięć. Dzisiaj, Elvisa pamiętamy nie jako nabrzmiałego od leków rockmana, lecz uśmiechniętego i zalotnego dwudziestoparolatka w blue shoes. I tak samo Michaela będziemy pamiętać, nie jako dziwaka w kocu, z maską na twarzy - jeżdżącego w piżamie na wózku inwalidzkim, ale jako pełnego rytmu, inspiracji i geniuszu – człowieka, który na zawsze zmienił i odcisnął swój ślad w światowej muzyce pop. Nikt inny przed nim, nie miał tak wielkich i rozbudowanych aranżacji scenicznych podczas koncertów, nikomu nie śniło się nawet tak wiele razy i w tak wielu krajach sięgać po złote płyty i tygodniami gościć na pierwszych miejscach list przebojów. Jego aranżacje muzyczne i taneczne na zawsze pozostaną niedoścignioną i jedyną w swoim rodzaju, żywą legendą i dowodem ludzkiego geniuszu. Dziękuję Ci, że przez wiele lat byłeś i pozostaniesz częścią mojego dzieciństwa i dorosłego życia. Ludzie przemijają, ich dziwactwa także, ale muzyka trwa wiecznie… Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2009.04.30 @->-- Majówka bez lasu.... Jeśli przez najbliższe dwa dni nie cofną zakazu wchodzenia do lasu, to nici z moich planów zdjęciowych, spacerowych i sportowych. Na pociechę pozostaje mi tylko, cieszyć się moim ostatnim sobotnim "strzałem" :))) Oto jego efekt: prawdziwy łoś! I na dodatek się uśmiecha!!!! Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2009.02.04 @->-- Chęć życia... "Błogosławieństwem i zarazem przekleństwem człowieka jest jego mózg. Tam rodzi się chęć życia i tam ona umiera." [Emil Zola] Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2009.02.05 @->-- Jestem ulepiona ze .... "- Trzeba teraz uwierzyć w pewną opowieść - zaczęła. - Kiedyś byliśmy plamkami w oceanie, potem rybami, następnie jaszczurami i małymi ssakami, a wreszcie małpami. I mnóstwo nas było pomiędzy. Ta ręka była niegdyś płetwą, była także szponem! W moich ludzkich ustach mam ostre kły wilka i siekacze królika, i żujące zęby krowy! Nasza krew jest słona jak morze, z którego wyszliśmy! Kiedy ogarnia nas lęk, nasza skóra zachowuje się, jakby rosło na niej futro, które powinno się zjeżyć. Jesteśmy historią. Wszystko, czymkolwiek stawaliśmy się w naszej drodze, wciąż w nas jest. Czy chcecie usłyszeć dalszy ciąg tej historii? Opowiedz nam, poprosił współżycz. - Jestem ulepiona ze wspomnień moich rodziców, dziadków i przodków. Od nich pochodzi to, jak wyglądam, jaki kolor mają moje włosy. Jestem też po trosze każdą z osób, które spotkałam w swoim życiu i która zmieniła to, jak myślę. Więc co właściwie znaczy "ja"? - Kawałek, który właśnie opowiedział nam tę historię - odparł współżycz. - To jesteś prawdziwa ty. - No... tak. Ale ty też musiałeś to robić. Mówisz o sobie "my" - kto to mówi? Kto powiedział, że ty nie jesteś tobą? Niczym się od nas nie różnisz. Tyle że my jesteśmy dużo, ale to dużo lepsi w zapominaniu. No i wiemy, kiedy nie słuchać małpy, która w nas siedzi. - Teraz nas zdziwiłaś - powiedział współżycz. - Kiedy się boimy, stare partie naszego umysłu chcą się zachowywać, jakby były wciąż w głowie małpy, i zaatakować. Małpa reaguje. Ona nie myśli. Bycie człowiekiem polega na tym, by wiedzieć, kiedy nie być małpą, gadem czy którymkolwiek z dawnych ech. Ale kiedy ty przejmujesz człowieka, nie słuchasz tego, co jest w nim ludzkie. Słuchasz małpy. A małpa nie rozumie, co jest potrzebne, ona wie tylko, czego chce. Nie, ty nie jesteś żadne "my", jesteś "ja"." [Terry Pratchett ] "Kapelusz Pełen Nieba" Komentuj(1) Zakątki umysłu, godz: 16:17 data: 2009.01.29 @->-- Obywatel Milk "...w republice, gdzie jeden obywatel zdobędzie sobie nieograniczoną władzę, nadużycie tej władzy jest większe, gdyż prawa, które jej nie przewidywały, nie uczyniły nic, aby ją powściągnąć. " [Montesquieu] Oglądałam wczoraj film "Obywatel Milk", którego fabuła oparta jest na faktach i opowiada o losach Harvey'a Milka, który uważany jest za jednego z najważniejszych męczenników i prekursorów amerykańskiego ruchu gejowskiego. Harvey był pierwszym działaczem na rzecz równouprawnienia gejów i lesbijek, który dzięki swojej determinacji, zrobił karierę polityczną, zasiadając jako radca we władzach miejskich San Francisco. I może gdyby tylko o karierę polityczną chodziło w tym filmie, byłby to kolejny, jeden z wielu nudnych filmów opowiadających czyjąś biografię i drogę do "stołka" ale... Ale ten film pokazuje, jak życie i sytuacja w społeczeństwie, w którym żyjemy a także nadużycie władzy przekłada się na życie ludzi "wyłączonych" poza nawias tzw. "moralnego" społeczeństwa. Bigoteria i życie "na pokaz" jednych w znaczny sposób przekłada się na życie innych. Ale zarówno jedni jak i drudzy muszą mieć zagwarantowane takie samo prawo do życia i własnej godności bez względu na grupę, czy też mniejszość, do której należą. Kawał doskonałego kina, fantastyczna gra Seana Penny, olbrzymia lekcja człowieczeństwa i dowód na to jak jeden człowiek może zmienić w życiu tysięcy ludzi, jeśli za tym, co robi i mówi nie stoją "stołki" tylko chęć godnego życia i własne życiowe doświadczenia. Namawiam do obejrzenia tego filmu. Nie zobaczycie w nim setek łóżkowych scen, ale kawałek życia kogoś, kto nie bał się powiedzieć kim jest i czego pragnie. "„Obudź się, Ameryko! Dość rasizmu, seksizmu, dyskryminacji ze względu na wiek, nienawiści! Nie chcemy być dłużej nękani, nie chcemy się ukrywać. Już dość!” [fragment przemowy Harvey`a Milka] Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2008.11.07 @->-- Prawdziwe szczęście... „Prawdziwe szczęście jest rzeczą wysiłku, odwagi i pracy.” [Honoré de Balzac] Sporo się dzieje w mojej głowie i w życiu. Pojawiają się myśli i z niecierpliwością czekam już na moment, kiedy będę je umiała ubrać w słowa i nadam im właściwy kształt. Szczęście to poszukiwanie, to "smakowanie" każdym zmysłem, to burza myśli, ciekawość świata i pogoń za nowym. Pogoń za nowym doświadczeniem, bez obawy o konsekwencje. Pogoń za myślami, za nowymi drogami i tym co przyniesie kolejny dzień. Okazuje się, że każdego dnia może do nas powrócić myśl, zdanie czy coś o czym gdzieś tam kiedyś z kimś rozmawialiśmy i "zakwitnąć". I nawet jeśli za oknem jesień i zima szykująca sie do ataku, w mojej duszy wiosna, która wiem, że przyniesie coś nowego, dobrego i zmieni moje horyzonty na zawsze. Im więcej wiem, tym wiem, że wciąż wiem za mało. Chcę poznawać, próbować i zmieniać się. Zmieniać siebie na lepsze :) To właśnie dla mnie oznacza - szczęście. Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2008.10.16 @->-- Miasta i miejsca... Moim marzeniem jest odnaleźć i zwiedzić miasta i miejsca, których jeszcze nie znam i w których jeszcze nigdy nie byłam a mimo to intuicyjnie wiem, że są moje.... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2008.08.13 @->-- Jeden z "6" - Habitat for Humanity "Nigdy nie jesteśmy tak biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu." [Mikołaj Gogol] Jakieś dwa tygodnie temu A. pokazała mi, co robi codziennie rano po zalogowaniu się do komputera. "Zabawa charytatywna" polega na odwiedzeniu 6 stron www i dodaniu na nich, poprzez kliknięcie od 5gr do 1zł. Razem, w jednym dniu można ofiarować na te sześć organizacji 2,20zł. I dużo i mało. Kiedy jednak widać efekty pojedynczych "kliknięć" tysięcy ludzi, to jakoś łatwiej i radośniej zacząć nowy dzień i wiedzieć, że chociaż w taki sposób mogliśmy przybliżyć komuś, możliwość spełnienia marzeń o domu, zdrowiu czy kromce chleba. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2008.07.26 @->-- Pierwsze kroki w podglądaniu... "Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz." [Albert Einstein] Komentuj(1) Zakątki umysłu, godz: 23:04 data: 2008.07.17 @->-- Zobacz.... "- Zobacz... [powiedziała]. - A nie, nie zobaczysz bo to mi się śniło...." Słodziak :) Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2008.06.11 @->-- :) Dzisiaj mamy Naszą drugą, wspólną rocznice!!!!! Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2008.02.13 @->-- Dzisiaj i jutro ... "Dzisiaj kocham cię bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro." [Paulo Coelho, "Zahir" ] Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2008.01.30 @->-- Każdy początek ... "Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie." [Wisława Szymborska] Czasami, aby dojść gdzieś dalej. musimy cofnąć się kilka kroków w tył. I chociaż nie do końca ten sposób "podróżowania" przez życie wydaje się logiczny, to w gruncie rzeczy właśnie on może doprowadzić nas tam gdzie jeszcze nie byliśmy. Tak naprawdę nie ma wielu początków naszej podróży, a każde kolejne doświadczenie jest kontynuacją naszych poprzednich wyborów i decyzji. Ciąg zdarzeń i wciąż tylko do połowy otwarta księga. Znana nam tylko ta połowa, którą już przebyliśmy i obrany kierunek. To, dokąd dojdziemy i co nas jeszcze spotka, jest wypadkową miliona naszych mniejszych i większych codziennych decyzji.... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2008.01.14 @->-- Nadzieja nie jest banałem .... "Nadzieja to ogień, który chce płonąć nawet wtedy, gdy jest gaszony. Nadzieja to nieodparte dążenie, by odnajdywać sens w bezsensie i odkrywać prawdę w zamęcie kłamstw. Nadzieja to ziarenko światła ukryte w głębokiej ciemności. " [Karl Guido Rey] Najczęściej słyszę, że nadzieja jest matką głupich i nie warto się jej trzymać. A mimo tego wszystkiego co mnie otacza, spotyka i co słyszę - z naiwnością dziecka nie chcę się jej pozbyć. To ona pozwala mi wierzyć, że nic z tego co mnie spotyka nie dzieje się bez konkretnego celu a 'jutro" może być kolejną szansą no coś nowego i dobrego w moim życiu. Nadzieja i wiara w zwyczajne dobro i szczerość, chociaż brzmią naiwnie - dla mnie są tym co nadaje sens mojemu życiu. Komentuj(3) Zakątki umysłu, godz: 18:00 data: 2008.01.06 @->-- Przecież wrócę .... [*] "Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił! Choć przemknąłem przed wami jak cień! Palcie w łaźni, aż kamień się zmieni w pył - Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień! " Dopiero jakieś pół godziny temu dowiedziałąm się, że zmarł mąż Pani Krystyny Jandy - Pan Edward Kłosiński. I jakoś smutno mi się zrobiło. Może dlatego, że mocno trzymałam kciuki, za Jej walkę ze wścibskimi reporterami chcącymi zarobić na chorobie męża. Potem była radość ze wspólnego powrotu ze szpitala do domu, 65 urodzin i orderu przyznanego przez Prezydenta. I co z tego wszystkiego.....? Do końca był z Nią i do końca tak jak Ona Jego, On Ją podtrzymywał na duchu. Na swoim blogu kilka dni wcześniej napisała : "Jak powiedział do mnie kilka dni temu mój mąż leżąc od wielu dni na oddziale intensywnej terapii z ciężkim zapaleniem płuc, które się przyplątało: Nie denerwuj się. Nie mam zamiaru umierać na byle co jak mam raka!". " Smutno mi jakoś ..... Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2007.12.14 @->-- Szczęście nie jest dziełem przypadku... "Szczęście nie jest dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla siebie samego." [Erich Fromm] Może i byloby łatwiej gdyby szczęście zależało od przypadku, ale kiedy oczekujemy w życiu czegoś dobrego, jakiegoś spełnienia i owego szczęścia to trudno nie zdawać sobie sprawy jak wiele zależy od nas samych. Ostatnie dni to u mnie kompletna karuzela zdarzeń. Powracające jak bumerang sprawy z przed 2 lat i bieżące, gorączkowe przygotowania do najbliższej soboty i koncertu. A jeśli do tego dodam jeszcze full zadań "specjalnych" w pracy i wiele rozmów, które musiałam odbyć ze starymi znajomymi [nie zawsze łatwych] to mam za sobą całkiem ciężki tydzień. Osłodą w tyh dniach, była Nasza 1,5 rocznica! Nagle okazało się, że wcale nie jesteśmy już takie świeżaki i mamy swoja własną historię i wspólnie spędzone 18 miesięcy! Jak we wzystkich związkach były dni beztroski ale też takie, kiedy musiałyśmy poważnie rozmawiać i podejmować wspólne decyzje. Uśmiecham się, bo dobrze wiem, a może raczej chcę aby te 18 m-cy to był jedynie początek tego co jeszcze przed Nami. Jeśli chcemy w życiu doświadczać Szczęścia przez duże "S" nie możemy liczyć jedynie na przypadek. Owszem, on czasami pojawia się w nazym życiu i pomaga, ale cała reszta zależy już od nas samych. Pora zrozumieć, że to jak żyjemy i co w życiu osiągamy i z Kim zależy tylko od tego jacy będziemy sami i czym się będziemy kierowali. A* - dziękuję, że jesteś :D Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2007.11.09 @->-- Błądzę między niebem a ziemią... "Błądzę między niebem a ziemią…" [E.] Od razu może uprzedzę, że nie chcę tym artykułem nikogo do niczego namawiać, przekonywać, czy wpędzać w jakieś poczucie winy czy dyskomfortu. Ot, temat jak tysiące innych, z tym może wyjątkiem, że dotyczy trochę ciała, ale i ducha. A na dodatek Ducha przez duże D. Zostawiam gdzieś za sobą wszelkie dywagacje na temat homoseksualizmu w kościołach, tego czy Bóg chciał nas takimi stworzyć, czy może w którymś momencie się pomylił. Wiem, a może raczej chcę wierzyć w to, że kocha mnie taką, jaką jestem i nie ma nic przeciwko temu, że kocham Kogoś i całą sobą oddana jestem tej miłości. Wydawałoby się, że wszystko w takim razie jest w moim życiu poukładane i nie powinnam odczuwać żadnych dylematów. Jednak jest inaczej… Ja też błądzę gdzieś między niebem a ziemią, jak cytowana przeze mnie osoba. Z jednej strony pogodzona jestem ze swoją cielesnością, ze sobą, z tym, kim i jaka jestem, z drugiej zaś duchowo potrzebuję czegoś więcej, czegoś spoza mnie, Absolutu i duchowości. Wiara wydaje mi się trochę tematem tabu i to nie tylko w świecie osób homoseksualnych. Nie mam tu na myśli głośnych medialnie akcji religijnych, narodowych pielgrzymek czy wspólnych modlitw polityków, ale braku komfortu w zwyczajnej rozmowie o tym, czym jest, a czym nie jest Bóg w naszym życiu i czy w ogóle jest nam do czegoś potrzebny. Wiem, że sporo osób odrzuca ten aspekt swojej duchowości decydując się na życie w związku bądź środowisku homoseksualnym. Ja jednak na własnej skórze doświadczam tego, że nie umiem jednoznacznie opowiedzieć się po którejś ze stron. Życiowo jestem chyba idealistką, lubię wierzyć w to, że ludzie postępują z jedynie słusznych pobudek, że wszystko zawsze kończy się happy endem, a postrzeganie innych ludzi nie skupia się jedynie na ich cielesności. Chcę wierzyć w trwałe związki, w to, że wierność nie zależy od orientacji seksualnej, że związek może opierać się na szczerości i zaufaniu, a w tym wszystkim może być też miejsce na Boga i rozmowy o Nim. Ja tego potrzebuję. Mam to szczęście, że osoba, z którą jestem, ma podobną do mnie duchową wrażliwość. Obie tak samo błądzimy między ziemią a niebem, potrzebujemy na swój sposób Boga i nie umiemy się Go wyrzec. Zresztą chyba nawet tego nie chcemy. Stoimy okrakiem, jedną nogą w świecie, gdzie wiara oceniana jest często jako oznaka słabości i naiwności, a drugą w świecie duchowych przeżyć, jakich udało nam się kiedyś osobiście doświadczyć i których nie chcemy i nie umiemy się pozbyć, odrzucić i zapomnieć. Zapytacie, po co to wszystko napisałam i o co właściwie mi chodzi? Nie umiem jednoznacznie na to odpowiedzieć. Ot, zwyczajnie miałam potrzebę podzielenia się z Wami tymi przemyśleniami, gdyż od czasu do czasu aspekt błądzenia między niebem a ziemia pojawia się w moim życiu i sprawia, że na nowo zaczynam zastanawiać się nad obecnością Boga, wiarą i tym, jak to wszystko pogodzić ze stylem życia, który wybrałam. „- O czym myślisz, kiedy patrzysz na odlatujące samoloty? - Chciałabym wznieść się do nieba jak one…[…]” [M i E] Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2007.10.18 @->-- Aksamitne spojrzenia ... "...i oplata mnie jedwabnymi rzemykami aksamitnych swoich spojrzeń ..." [Izaak Babel] Jest ciepła, cierpliwa i mnie kocha. Jednym spojrzeniem potrafi sprawić, że argumenty padają w gruzach. Wielkie pokłady cierpliwości i miłości.... Oby ich nigdy nie zabrakło... Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2007.10.12 @->-- To kim jesteś ... "Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi. A teraz skupcie się (...) i pozwólcie by objawiło się wasze prawdziwe Ja. -Co to jest prawdziwe Ja? -To kim jesteś, a nie to, co z ciebie uczyniono." [Paul Coelho] Bez plakatów, haseł, głośnego nawoływania i wyciągania siłą. Poprzez setki kilometrów, morza i oceany, odnajdujemy się sami. Szukamy przyjaznej "przystani", drugiego człowieka, ciepła, zrozumienia i akceptacji. Ile jeszcze takich rozmów przyjdzie mi odbyć i poznać prawdziwe "Ja"? Na szczęście tutaj nie potrzebna jest żadna agitacja i naciski. Wystarczy tylko, a może aż - potrzeba serca. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.09.27 @->-- Moralność z tchórzostwa... "Moralność wynika zazwyczaj z tchórzostwa. Nie dlatego unikamy wyskoków, że są niemoralne. Tak naprawdę boimy się, że mamy za daleko do ziemi. Istotnie jest daleko, możemy nie przeżyć upadku. Ale czasem wychodzimy z tego skoku cało, tam zaś, na dole, świat jest milion razy lepszy niż tutaj, gdzie teraz żyjemy. " [Janathan Caroll „Zaślubiny patyków”] Zastanawiam się, na ile staram się żyć moralnie tak sama z siebie a na ile z owego tchórzostwa? Co więcej, trudno jest mi opowiedzieć się, co jest bardziej pociągające opieranie się pokusom czy im uleganie....? A z drugiej strony, jeśli zaczniemy ulegać wszystkiemu, co nas w jakiś sposób do siebie ciągnie, to, jaką mam mieć pewność, że będę wiedziała, kiedy przestać, aby nie przekroczyć granicy "moralności”, jaką sobie wyznaczam? Spadać w dół czy patrzeć na ziemię z góry? Trudny wybór, ale nie bardziej niż wszystkie inne, których codziennie dokonujemy... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.09.24 @->-- Tyle samo warci... „W życiu często bywamy poniewierani, deptani, upokarzani i obrażani, a mimo to wciąż jesteśmy tyle samo warci.” [Paulo Coelho] Kiedy spotyka mnie coś złego i czuję się jak shit, trudno jest mi uwierzyć, że coś jestem warta. Ludzie z jednej strony doskonale zdają sobie sprawę z mocy, jaką mają słowa, a z drugiej czasami o tym zapominają i dziwią się, kiedy mówimy że nas ranią. Słowa nieodłącznie są powiązane z emocjami. Emocje z uczuciami i tym wszystkim, co nas otacza, spotyka i piętnem odbija się na naszym pojmowaniu świata. Rodzimy się, dorastamy i kształtujemy własne „ego” w kontekście tego, co słyszymy na swój temat, tego jak nas odbierają rodzice a później znajomi czy inne bliskie nam osoby. Nasz własny obraz nas samych to wypadkowa zdarzeń, sytuacji, doświadczeń i słów, jakie o sobie usłyszeliśmy i jakimi sami się określamy. To dużo i mało za razem. To wszystko jednak nie ma znaczenia w oderwaniu od naszego charakteru, osobowości, wewnętrznej wrażliwości i sposobu postrzegania świata. Nasze „Ja” i to, jakimi jesteśmy ludźmi, każdego dnia wystawiamy na próbę, konfrontując je z innymi osobami. Każda relacja, bez względu na to czy jest znajomością, zależnością służbową, przyjaźnią czy związkiem, weryfikuje naszą samoocenę. Nie ma chyba nic gorszego niż krytyka od osoby, którą kochamy. To właśnie te słowa potrafią zadać największy ból. Nie możemy się przed nimi obronić, gdyż będąc w związku jesteśmy „nadzy”. Nikt inny tak, jak bliska nam osoba, nie zna naszych sekretów i czułych miejsc, słabości i leków, tego, o czym marzymy, czego pragniemy i czego się boimy. Przed takimi ciosami trudno jest się ukryć i często też trudno je przewidzieć. W miłości samowolnie pozbawiamy się „skorupy ochronnej” chcąc w ten sposób udowodnić nasze szczere zamiary, ufność i otwartość. Kochając, ufamy. Ufając wystawiamy samych siebie na wszystko, co niesie ze sobą dana relacja i co ukształtowało osobowość partnera. Bliskie relacje mają to do siebie, że są swego rodzaju katalizatorem wszystkiego, co siedzi w nas samych, naszych potrzeb i ról, które chcemy spełniać. Jest to także okazja do oceny własnej dojrzałości. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim, głęboko „pod skórą” dokonuje się w każdym z nas konfrontacja własnych pragnień i lęków. Aby wyrazić wszystko, co dzieje się w nas i wokół nas, używamy słów. To za ich pomocą opisujemy marzenia, kreślimy rzeczywistość i oceniamy siebie i innych. Tempo życia zmusza nas do ciągłego stawiania sobie wyzwań, podnoszenia poprzeczki i pogoni za tym wszystkim, co nam się należy”. Zapominamy często, że ludzie, z którymi żyjemy, to nie kolejne „zadania”. Zapatrzeni w siebie i własne „ja”, goniąc do przodu za nowymi doświadczeniami, bywamy okrutni. Ranimy czynami i słowami, które jakże często są dużo bardziej bolesne. Pytanie tylko, czy raniąc obnażamy drugą osobę, czy raczej siebie i własne lęki? Pamiętajcie o tym, że niezależnie od tego, co o sobie usłyszycie, jesteście Kimś cennym i tak samo traktujcie innych. Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2007.09.10 @->-- Z doświadczenia ... „Wszystka wiedza pochodzi z doświadczenia” [Emmanuel Kant] Nie planowałam wczorajszego wieczoru. Do głowy mi nawet nie przyszło, że spędzę go pomiędzy grupą melomanów sztuki operetkowej. Że otoczą mnie dźwięki skrzypiec, wiolonczeli i fortepianu, a wraz z nimi niskie basy, tenory i dźwięczne soprany oraz mezzosoprany. To właściwie, zupełnie nieznany mi świat muzyki. Inne dźwięki, inne brzmienie, inny rytm i harmonia. A mimo to bliski, może dzięki temu, że to właśnie muzyka a nie inna dziedzina sztuki. Nie ma nic bardziej przyjemnego, niż zatopić się w dźwiękach. Zamknąć oczy i dać się ponieść melodii... Zaczynam rozumieć naszą dyrygentkę, kiedy mówi, że nie lubi konkursów i tej całej konkurencji w muzyce. Wydaje mi się, że trudno poddawać się ocenie, gdy w grę wchodzi coś, co jest dla nas czymś więcej niż tylko zaśpiewaniem czy odtworzeniem utworu. Kiedy w grę wchodzą emocje a czasami też nasza zależność od muzyki i związanych z nią naszych planów np. zawodowych trudno poddawać się punktacji czy ocenie. Chociaż z drugiej strony, gdzie, jeśli właśnie nie na takich imprezach czy spotkaniach dokonać konfrontacji naszego wyobrażenia tego, co robimy z oceną ludzi, którzy się na tym znają? Doświadczenia uczą pokory i determinują do dalszego rozwoju. Jeśli muzyka jest naszą pasją, to zarówno sukcesy jak i porażki są dla nas cenną wiedzą i wskazówkami jak sobie radzić następnym razem. Nie ulega bowiem żadnej dyskusji fakt, że miłość wymaga od nas poświęceń i ciągłych starań o jej doskonalenie. Dlatego też, jeśli i sztukę traktujemy na równi poważnie, co uczucia, winniśmy i jej i sobie dawać kolejne szanse, doskonalić i trwać nie poddając się przeciwnościom. http://pl.youtube.com/watch?v=NbF5NACL6YE&mode=related&search= [Samson et Dalila at the Royal Opera House] Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.07.11 @->-- Co tu dużo mówić .... George Michael w Warszawie! Pokazał klasę. Udowodnił, że jest w świetnej formie wokalnej i przygotował niezapomniany show. To był pełen wizualnej maestrii kosmiczny spektakl, jakiego stolica nie widziała od bardzo dawna. Chyba żaden fan brytyjskiego gwiazdora nie wyszedł z torów na Służewcu zawiedziony. Wzruszał, bawił, rozdawał uśmiechy i zachęcał do wspólnego śpiewania. Pomimo swojego wieku, pokazał na co go jeszcze stać i co najbardziej mnie chyba poruszyło - to fakt, że nie bał się mówić o swoich emocjach i uczuciach kiedy dedykował dwie piosenki mężczyznom, których kocha! Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.06.23 @->-- Radość i taniec ... "Każda radość budzi w nas pragnienie innej radości." [Albert Camus] Blisko 400 tysięcy osób uczestniczyło w Berlinie w paradzie homoseksualistów z okazji "Christopher Street Day". Hasłem tegorocznej manifestacji była walka z dyskryminacją gejów i lesbijek w miejscu pracy - "Różnorodność poszukuje pracy". 60 platform przejechało w południe przez centrum stolicy Niemiec pod Kolumnę Zwycięstwa w parku Tiergarten, gdzie odbył się wiec. Burmistrz Berlina Klaus Wowereit (SPD) napiętnował przypadki dyskryminowania "kochających inaczej" przez pracodawców i kolegów w pracy. "Niestety ciągle jeszcze homoseksualiści muszą obawiać się o utratę miejsca pracy"- powiedział. "Nawet na kierowniczych stanowiskach można być gejem, lecz nie wolno tego głośno mówić" - dodał. Wowereit przyznał w 2001 roku jako pierwszy niemiecki polityk publicznie, że jest gejem. Wielu uczestników parady ubranych było w wyszukane, niekiedy prowokujące kostiumy, podkreślające seksualność. Wśród uczestników obecna była szefowa klubu parlamentarnego Zielonych Renate Kuenast. Uczestnicy parady będą bawili się do rana w berlińskich klubach. "Christopher Street Day" obchodzony jest w wielu miastach świata na pamiątkę akcji amerykańskiej policji przeciwko homoseksualistom w 1969 roku w Nowym Jorku. http://wiadomosci.onet.pl/1559453,12,item.html#Scene_1 Od siebie dodam tylko tyle, że też tam byłam i to z najcudowniejszą Kobietą na świecie :* Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.06.11 @->-- Obiecuję Ci ... "[...] obiecaliśmy sobie, że żadne z nas nie ułatwi drugiemu odejścia." Dzisiaj mija nam rok, a ja wciąż jak wariat wodzę za Tobą oczami i świata nie widzę. Dziękuję Ci : * za wspólne 12 miesięcy, * za cudowne 52 tygodnie, * za 365 dni pełnych radości, * za 8.760 godzin szczęścia, * za 525.600 minut, które były dowodem naszej miłości, * za wzruszenia, * za śmiech, * za wspólne poranki i wieczory, * za to, że jesteś i za to, że będziez :* I obiecuję Ci, że każdego dnia będę starała się postępować tak aby nigdy nie ułatwić Ci odejścia :*** Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2007.06.04 @->-- Miłość nam się przytrafia... "Czy można nauczyć się miłości? Wzbudzić ją w sobie? Miłość nam się przytrafia. Nie możemy sobie nakazać: kochaj! Nie możemy sobie rozkazać: przestań kochać! Nie cierp, gdy ona odchodzi. Miłość musi się wydarzyć we właściwy, esencjonalny sposób. Zaczynamy kochać w momencie, gdy ujrzymy istotę drugiego człowieka, która rezonuje z naszą istotą. Co to znaczy „rezonować z istotą drugiego człowieka”? Rozpoznajemy siebie w partnerze. Mówimy wtedy: „jakbym cię znał od zawsze”. Albo fascynuje nas odmienność: „ty jesteś czymś, czym ja nie jestem”. Przyciąga nas i porusza istota tej osoby. Widzimy jej wyjątkowość. Gdy ktoś pyta: „dlaczego kochasz właśnie ją?”, odpowiadamy: „ponieważ ona taka jest”. Jest taka, jaka jest, niepowtarzalna. [...]" [dr Alfried Langle, austriacki psychoterapeuta] Tak sobie myślę, że skoro miłość jest czymś co nam się przytrafia i jest prawdziwa jedynie za sprawą woli, chęci i tego co czujemy, ważne jest aby być w niej szczerym ze sobą i Kimś z kim ją dzielimy... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.06.01 @->-- That's all I'll ever need ... I've got sun on my face I've got food I've got clothes and a place where I can lay my head I've got friends family And the freedom to hope and to dream as big as I want to And I've got you That's all I'll ever need who could ever ask for more? I've got it all What everybody wishes for I thank God everyday for the blessings this life brings and sending your love that's all I'll ever need I don't have lots of fame and I won't be the biggest of names up on the marquee sign but I've got this guitar I've got songs that I wrote from my heart and people to sing 'em to And I've got you That's all I'll ever need who could ever ask for more? I've got it all What everybody wishes for I thank God everyday for the blessings this life brings and sending your love that's all I'll ever need It's the little things like when you smile at me That's all I'll ever need I've got it all Oh yeah That's all I'll ever need who could ever ask for more? I've got it all What everybody wishes for I thank God everyday for the blessings this life brings and sending your love that's all I'll ever need I've got sun on my face I've got food I've got clothes I've got you That's all I'll ever need. [Jimmy Wayne- That's all I'll ever need ] Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2007.05.10 @->-- Nadzieja ... "Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury. " [Emily Dickinson] Nie za wiele piszę ostatnio. Poprzednia notatka była chyba z kwietnia, a ta dzisiejsza bardziej jest jakąś próbą zapisania kilku wydarzeń w nadziei przed ich zapomnieniem. W ub. tygodniu czytałam bloga Agaty Passent i notkę o pędzącym czasie i rządzącym nami grafiku, terminarzu czy jak ktoś woli kalendarzu. Sama złapałam się na tym, że każda spontaniczna próba umówienia się z kimś znajomym na spotkanie graniczy niemal z cudem. Gdzieś w gąszczu dat i godzin, tygodni i miesięcy szukamy miejsca dla przyjaciół. Skrzętnie notowane wydarzenia przypominają nam o mijającym czasie i setkach mniejszych i większych obowiązków, jakie mamy przed sobą. Każde z nich ma swój priorytet, jest w jakiś sposób ważne i niezbędne dla naszej "egzystencji". Co to wszystko ma wspólnego z nadzieją? Może to, że gdyby nie ona już dawno przestalibyśmy się dobijać do przyjaciół i stracili nadzieję na jakiekolwiek spotkanie. Gdyby nie ona, nie byłoby myśli o tym, że kiedyś zwolnimy tępa i znajdziemy czas na spacer, zakupioną dawno książkę czy odwiedziny Dziadków. Jeśli byśmy ją utracili, cóż więcej mogłoby nas spotkać prócz tych sztywnych i pozbawionych uczuć dat przypominających o kolejnych terminach rat kredytów i opłat? Nadzieja, daje nam wiarę w lepsze jutro a nawet więcej - w lepsze dzisiaj, które wciąż jeszcze przed nami... Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2007.04.19 @->-- Nie szkoda niczego, a jednak ... "Nie szkoda niczego, co minęło, szkoda tylko tego, co jest teraz i dzisiaj, szkoda tych godzin i dni, które traciłem, które tylko cierpliwie znosiłem, które nie przynosiły ani darów, ani wstrząsów." [Hesse - "Wilk stepowy"] Powiem krótko, jeśli jest Ktoś lub coś, na czym Ci bardzo zależy, jeśli jesteś pewna/pewien tego, co czujesz i na dodatek dajesz to Komuś odczuć to nie zwlekaj w nieskończoność! Zrób sobie "rachunek sumienia" i zobacz, w jakiej jesteś sytuacji i co możesz dalej z tym wszystkim począć. Podejmij jakieś działanie albo się wycofaj i nie angażuj dalej albo wyjaśnij wszystko i idź za głosem serca. Jak na ironię losu, czas momentami wcale nie działa na naszą korzyść a długie zwlekanie wcale nie buduje głębszych relacji. Być konsekwentnym w uczuciach i ofiarowywaniu ich innym -> zobowiązuje do działania a nie do zwlekania... Owszem, wszystko czegoś uczy i coś pokazuje. A jednak jestem zdania, że szkoda czerpać tę naukę z własnego rozczarowania, niespełnionych uczuć i rozbijających się o czas nadzieji... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.04.13 @->-- Potrzeba ... "Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli." [Albert Schweitzer] Dzisiaj potrzebuję dużo szczęścia aby móc się nim z Kimś podzielić... Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2007.04.11 @->-- Przeznaczenie ... "Przeznaczenie nie pyta o imię..." [Tomas Hobbes] Łapię się na tym, że jestem szczęśliwa. Codziennie rano budzę się i wiem, Kogo zobaczę obok siebie. Znam na pamięć setki min, jakie potrafi robić, umiem odczytać, kiedy jest szczęśliwa a kiedy smutna. Uwielbiam, kiedy się uśmiecha i kiedy zaczepia mnie swoim zawadiackim spojrzeniem. Wiem o Niej milion rzeczy i pewnie nie wiem drugie tyle, ale każdy kolejny, wspólny dzień przynosi nam coś nowego a jeśli nie to i tak jest jedyny w swoim rodzaju. Pół niedzieli i poniedziałku spędziłam nad komputerem i bynajmniej wcale nie nad tabelkami, które zabrałam z pracy. Kto by pomyślał, że tyle frajdy może mi dać próba całkowitego rozgryzienia nowego programu do prezentacji zdjęć i filmów. Jak wariat wstawiałam i przerabiałam kolejne zdjęcia i dołączałam do nich muzykę, a potem z niecierpliwością wypalałam kolejną płytę. Gdzie ja nie byłam przez te dwa dni... Wróciłam do Stanów, przemierzałam kolejne mile i zachwycałam się tak odmiennymi od naszych miastami, olbrzymimi sekwojami, górami i przestrzeniami. Byłam też na Ukrainie, gdzie z miejskiego placu spoglądała na mnie wysoka na jakieś 10m badylasta choinka i przemarznięte na ziemi sylwestrowe mięso. Były Mazury i Zalew Zegrzyński, Kazimierz nad Wisłą i Chorwacja. Tym wszystkim fotografiom towarzyszyła akustyczna gitara i kowbojskie zawodzenie, czarne dźwięki hip hopu i śpiewające w koronach sekwoi ptaki. Ech... technika potrafi zdziałać cuda i przenieść nas w odległe miejsca. Ponad godzinę trwała moja pierwsza robocza wersja prezentacji Naszych zdjęć z tych zaledwie 10 miesięcy a i tak nie wszystkie miejsca gdzie byłyśmy udało mi się w niej zamieścić. Postanowiłyśmy, że co rok będziemy wspólnie robić sobie takie komputerowe albumy, aby nie zapomnieć o żadnym z miejsc gdzie byłyśmy :D Przyszło mi do głowy teraz, to, co kiedyś powiedziała M, że jedynie zdjęcia udowadniają nam po jakimś czasie to gdzie byliśmy, to, co się działo i to, co widzieliśmy i mieliśmy okazję dotknąć, poczuć czy zasmakować. Czas zaciera nasze wspomnienia i wiele sytuacji przepada gdzieś w czeluściach pamięci. Dlatego obiecałam sobie, że postaram się, aby umknęło mi jak najmniej z tego, co składa się na moje życie i aby pozostało jak najwięcej chociażby w tych i tak marnych w porównaniu z rzeczywistością prezentacjach. Bo jak tu pomieścić w nich emocje, zapachy, szum wiatru w koronach sekwoi, cisze na Kanionem, nieśmiałe słowa, które potrafiły zmienić rzeczywistość czy ukradkowe spojrzenie, które znaczyło więcej niż tysiąc zdań... Nie znam swojego przeznaczenia, ale chcę zapamiętać i "zatrzymać" jak najwięcej z tego, co już mi dało... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.03.22 @->-- Trzy rzeczy ... "Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech" [Immanuel Kant] Dzisiaj czwartek, ale mówiąc szczerze mam już dosyć tego tygodnia. Mam go dosyć, czuje się zmęczona, wykończona praca i tym, co dzieje się poza nią. Czeka mnie jeszcze jutro jedno spotkanie i tak naprawdę to może nieco odetchnę dopiero jak będę je miała już za sobą. Kiedy na moment wyszło dzisiaj słońce, poczułam ogromną chęć wyrwania się gdzieś poza miasto. Tęsknię za lasem, za drzewami, za zielenią i ciepłym wiatrem wiejącym w twarz. Zastanawiam się czy to wszystko, o czym teraz myślę, nie jest jakąś moją próbą ucieczki od kilku kłopotów, jakie się ostatnio u mnie pojawiły? Chyba tak. Staję przed głupim niby pytaniem "Lepiej wiedzieć czy nie wiedzieć?" I chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z właściwej odpowiedzi to i tak boję się podświadomie tego, co mogę usłyszeć. Wiem, wiem panikuję i przesadzam, ale przytłacza mnie jakoś ostatnio czas, który pędzi nieubłaganie nie pytając wcale o to czy się z tego cieszę czy nie! Na szczęście mam przy sobie moje najsłodsze Ukojenie. To Ona potrafi zamienić czarne myśli w błękitne niebo, uciszyć burzę myśli, ukoić, pocieszyć i przytulić jak nikt inny. I skoro niebo ofiarowało mi te trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech to już zawsze i bezwzględnie chce się nimi dzielić i cieszyć tylko z Nią. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.03.18 @->-- Jeżeli bardzo czegoś pragniesz... "Jeżeli bardzo czegoś pragniesz, to daj temu odejść. Jak wróci, to znaczy, że jest twoje. Jeżeli nie - to znaczy, że nigdy nie miało być...." Nie zawsze ma się tyle siły aby dać odejść, tyle wiary aby uwierzyć, że wróci i tyle odwagi aby zostać samemu i szukać dalej..... Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2007.02.14 @->-- Więc jesteś "...więc jesteś jesteś jesteś daj niech sprawdzę niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę oślepłym ze zdumienia oczom jeszcze twój głos usłyszeć chcę zapachem się zaciągnąć pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo dochodzić prawdy pocałunkami..." [Poświatowska Halina] Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2007.02.07 @->-- Mały ognik ... "Gdy wabi cię ognik, idź za nim. Być może zabrniesz na manowce, ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że może była to Twoja Gwiazda." W życiu takich ogników spotykamy chyba wiele. Są nimi ludzie, teorie, myśli i setki innych impulsów, za którymi pojawia się pulsująca gdzieś w głowie lampka "Idź za tym". Czasami nasze wybory okazują się zupełnie nietrafionymi decyzjami a momentami potrafią nas nawet zaskoczyć tym, co ze sobą wnoszą w nasze życie. Nie zawsze będzie to Nasza Gwiazda, ale kto powiedział, że za każdym razem na końcu "drogi" ma być tylko to, co sami sobie już wcześniej zaplanowaliśmy i czego oczekiwaliśmy. Może ten mały ognik też ma mnie czegoś nauczyć, może ma mi coś uzmysłowić, pokazać a może tylko zwrócić moją uwagę na to, co już udało mi się poznać, spotkać, doświadczyć i tylko własna "ślepota" nie pozwoliła w pełni tego dostrzec i docenić? Dlatego też, dobrze czasami "łapać się" tych małych z pozoru ogników, aby przypadkiem nie przegapić czegoś większego. Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.02.05 @->-- Czas ... "Czas albo w ogóle nie istnieje, albo jest pojęciem ogólnym i niewyraźnym" [Arystoteles] Naszła mnie dzisiaj taka myśl o tym, że nie zależnie od ogólnie przyjętego odliczania czasu, zakańczania jednego roku 31 grudnia i witania po nim kolejnego - tak naprawdę każdy z nas w ciągu tych 365 dni przeżywa od kilku do kilkunastu dni, przy okazji których świętuje bądź smuci się z okazji rocznicy, którą obchodzi. Ten rok ogólnie przyjęty jest jakimś symbolem tego co się zaczyna i kończyale tak naprawdę kolejne lata odliczane są naszymi własnymi doświadczeniami i rocznicami. Rok od spotkania, spojrzenia, poznania. Rok od pierwszego pocałunku, wspólnej nocy. Rok od zdanego egzaminiu, obrony, podjęcia pracy. Rok od pożegnania. Nasze własne odliczane rocznice. Nasze zwycięstwa i porażki. Wiele dni w roku, którym przypisujemy niemal tak jak 31 grudniowi koniec jednego i początek kolejnego etapu, kolejnego roku. Arystoteles twierdził, że "Czas jest tym, co jest liczone, a nie środkiem do liczenia" dlatego też może nasze własne odliczanie czasu jest czymś o wiele ważniejszym gdyż powiązanym ściśle z emocjami, doświadczeniami i nauką jaką dało nam życie. Komentuj(3) Zakątki umysłu, data: 2007.02.04 @->-- Prawdziwa podróż ... "Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu" [M.Proust] Zadziwiające jak trudno mi w ostatnim czasie znaleźć cytat czy myśl, która byłaby w stanie oddać, chociaż jakiś fragment tego wszystkiego, co kłębi się w mojej głowie. Są dni, kiedy zupełnie nie potrafię napisać ani jednego zdania a co dopiero dłuższej notatki. On nowego roku, podjęłam się pisania felietonów do jednego z miesięczników i tak naprawdę to chciałabym pisać o tym, co dotyczy mnie i setek mi podobnych osób. Ale jak trudno jest sprostać takiemu zadaniu, aby nie popaść w nic nieznaczące ble ble i jeszcze przekazać jakąś treść przekonuję się, co miesiąc przygotowując tekst. Uczę się "szerszego spojrzenia", chce wyjść poza siebie, aby móc dostrzec to, co tak naprawdę jest lub może być interesujące nie tylko mnie. Co jakiś czas, napada mnie takie uczucie "starości", czasu, który minął i którego nie wykorzystałam, rzeczy, które mogłam zrobić a na które zdecydowałam się zbyt późno, decyzji i odwagi, których wcześniej brakowało i tego wszystkiego, czego już nie nadrobię, nie cofnę i nie będę miała okazji przeżyć w inny sposób. Z drugiej jednak strony jak na to wszystko spojrzeć to może się okazać, że to wszystko ma też i swoje dobre strony. Wszystko toczyło się swoim własnym rytmem, nie było "burz i grzmotów", do wielu rzeczy udało mi się myślę "dorosnąć", wiele rzeczy zrozumieć, inaczej na nie patrzeć i do wielu sytuacji inaczej podchodzić. Każde zdarzenie w moim życiu było kolejną podróżą, efektem wcześniejszych doświadczeń i sytuacji. W pewnym, więc sensie, wszystko, co się wydarzyło i co się dzieje, jest ściśle ze sobą powiązane i połączone a różnorodność jest efektem owego "nowego spojrzenia". Czasami szkoda, że pewne sytuacje nie zdarzyły się wcześniej, ale kto wie czy gdyby miały miejsce w innym czasie i miejscu umiałabym się w nich odnaleźć, dokonać takich a nie innych wyborów, umieć godzić się z tym, na co nie mam wpływu czy przyjmować od losu to, czego się nie spodziewałam bądź, na co ogóle nie byłam gotowa.... Może, więc i rację miał Proust, twierdząc, że prawdziwa podróż [także ta nasza własna przez życie] nie polega na poszukiwaniu kolejnych lądów, lecz na umiejętności nowego na nich spojrzenia? Jeśli przyjąć takie tłumaczenie, to nie ma, co "płakać" nad czasem i tym, co w naszym życiu nie ułożyło się tak jak chcieliśmy, tylko postarać się spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy, wyciągnąć wnioski i z nadzieją oczekiwać tego, co wciąż jest przed nami i przychodzi z każdym kolejnym dniem... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2007.01.26 @->-- Nigdy odwrotnie ... "Ludzi należy kochać a rzeczy używać; nigdy odwrotnie". Dawno nic nie pisałam. Zalatana, będąca wciąż gdzieś pomiędzy praca, domem i chwilami, które dają mi radość i odpoczynek trudno znaleźć czas na to, aby usiąść i przelać kilka słów o tym, co pojawia się w mojej głowie. Jest koniec stycznia i na moment czas cofnął się o cały rok wstecz. To dziwne uczucie, zobaczyć w czyichś oczach, Kogoś, kogo już nie ma. Przez ułamek sekundy złapać się na tym, że oprócz spojrzenia ma ten sam uśmiech i to samo ciepło. Iść gdzieś i tak naprawdę być tam po to, aby na chwile oszukać samą siebie i pozwolić sobie na egoistyczną chęć "doświadczenia" złudzenia, że czas i wydarzenia nie mają znaczenia i nic się nie stało... A potem wrócić pomiędzy zależności, doświadczyć na własnej skórze, co znaczy być kimś niżej w hierarchii zawodowej i zadawać sobie pytanie o to, dlaczego dzieje się tak a nie inaczej? Na szczęście wieczorami, ze skołatanymi myślami i czasami rozbitym tym wszystkim sercem, można wtulić się mocno w ukochaną osobę, nacieszyć oczy migoczącym za oknem śniegiem i marzyć, aby ta chwila trwała wiecznie. Gdyż "Ludzi należy kochać a rzeczy używać; nigdy odwrotnie". Komentuj(3) Zakątki umysłu, godz: 02:30 data: 2006.12.27 @->-- Zaskakujący... Tak krótko mogę opisać ten kończący się rok. Wiele było w nim nowych sytuacji, wiele zdarzeń które odmieniły znacząco moje życie osobiste, wiele nowych twarzy i wiele miejsc. Dużo wrażeń i mnóstwo emocji. Wiele miejsc i tysiące kilometrów. Zmieniło się wiele ale też i wiele pozostało a nawet wzmocniło się. Kolejny raz przekonałam się o tym, że Przyjaźń to bardzo wyrozumiała ale też i wymagająca relacja i Jej trwałość zależy w dużej mierze od wspólnego poszukiwania czasami kompromisu, momentami wielkiej i nie zawsze miłej szczerej rozowy ale też chęci do tego aby przezwyciężać przeciwności życia i trwać w relacji pomimo zmian i różnych nie przewidzianych czasami okoliczności. Kończę ten rok, kilkoma porażkami w relacjach, kilkoma zwycięstwami i cała masą nowych doświadczeń, które wzbogaciły mnie na kolejne lata swoimi naukami. Ten rok, to także PODRÓŻE z dużej litery. W maju była Belgia, a potem Rosja, USA i teraz Ukraina. Wielka zaskakująca ZMIANA tego roku, to także mój nowy związek i Wiekie Szczęście, które stało się częścią mojego życia!! To także smutne lutowe pożegnanie z Przyjacióką, kościelny i rodzinny coming out i wieeeeeeelki głęboki oddech, ulga i taka błogość i spełnienie, które przyszło wraz z Anetą i tym czym się ze mną dzieli. W ten nadchodzący 2007 patrzę z nadzieją i wiarą, że można, że chcę i mogę sięgać wyżej i zobaczyć i doświadczyć więcej... :*** Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2006.12.11 @->-- Cieszę się ... "[...] bo jest Ktoś, przy kim mogę być sobą. Mogę opowiadać o moich marzeniach, pragnieniach i nadziejach, a takżeo zwariowanych pomysłach. Mogę płakać i śmiać się głośno. Mogę przetoczyć się przez pokój w szalonym tańcu. Mogę być szczęśliwy i nieszczęśliwy, pewny siebie i zupełnie z siebie niezadowolony. Nie muszę wkładać maski, lecz mogę być taki, jaki naprawdę jestem i jaki w danej chwili się czuję." [Rainer Haak] Dziękuję Ci za to wspólne pół roku - Najcudowniejsze, Najpiękniejsze i Najlepsze bo z Toba :*** Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2006.12.07 @->-- Nie biegnij za szybko ... "Nie biegnij za szybko przez życie, bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy" [Gabriel Garcia Marquez] Uśmiecham się sama do siebie. Nie codziennie spotykają mnie same dobre i najlepsze rzeczy, ale też grzechem byłoby narzekać na ich brak i częstotliwość pojawiania się. Skoro, zatem to, co Najwartościowsze pojawia się wtedy, kiedy zwalniamy i na dodatek w najmniej oczekiwanym przez nas czasie i miejscu to nie pozostaje mi nic innego jak tylko zredukować bieg, podnieść głowę, rozejrzeć się wokół siebie i napotkawszy Jej uśmiech - dziękować Przeznaczeniu, że półtora roku temu dał mi Ją dostrzec w tłumie, nie zapomnieć i poznać... A dzisiaj to Najlepsze, jest już Naszym wspólnym udziałem :* Komentuj(2) Zakątki umysłu, data: 2006.12.05 @->-- Jakby ... "Pracuj tak jakbyś nie potrzebował pieniędzy. Kochaj tak jakby nikt nigdy Ciebie nie zranił. Tańcz jakby nikt na Ciebie nie patrzył. Śpiewaj jakby nikt Cię nie słuchał. Żyj jakby był raj na ziemi..." Łatwo napisać, przeczytać i przytaknąć głową, ale jak to wszystko przełożyć na życie? Jak pracować nie zwracając uwagi na planowane wydatki, dziurawe kieszenie, przekładanie jednej rzeczy nad drugą i zaglądanie do portfela czy na konto? Jak zapomnieć, wybaczyć, jak nie przenosić własnych doświadczeń na nowe związki, jak zaufać w pełni i jak w 100% dać pełną szansę na szczęście sobie i drugiej osobie, zostawiając to, co było za sobą i spoglądając jedynie przed siebie? Jak oddać się tańcu, zatoczyć radosny krąg, zamknąć oczy i sprawić, aby wokół były jedynie dźwięki i sposób, w jaki chcemy je odebrać i przenieść na ruch? Co zrobić, aby móc śpiewać i znajdować w tym jedynie radość, wzruszenie i własne emocje? Jak nauczyć się widzieć innych nie zamykając sobie jednocześnie gardła.? Co zrobić, aby zapomnieć się w słowach, muzyce i wnieść do tego wszystko z siebie, "rozdając" to, co jest tego efektem a odrzucając własne lęki i biegnące w kierunku samooceny myśli? Jak uwierzyć, że ziemia jest rajem mijając rano zataczającą się od alkoholu kobietę z dzieckiem, klęczącego pod olbrzymim domem handlowym kulawego mężczyznę i proszącą o parę groszy na bułkę staruszkę? Jak w tym wszystkim usprawiedliwiać własne szczęście nie mając poczucia niesprawiedliwości, która jest udziałem innych? Jak cieszyć się miłością, własnym ciepłym kątem, uśmiechem bliskich osób i nie zapomnieć, że tak często to wszystko, co mamy nie jest wyłącznie naszą własną zasługą? Jak patrzeć i widzieć? Słuchać i rozumieć? Kochać i dzielić się tą miłością z innymi? Dużo pytań i na to wszystko jedno życie... A może czasami lepiej nie zadawać sobie żadnych pytań, nie zastanawiać się i tylko być? Tylko z drugiej strony, cóż to wtedy za życie? Raczej dobrowolna pewnego rodzaju wegetacja [nawet, jeśli w szklarniowych warunkach]... Komentuj(4) Zakątki umysłu, data: 2006.12.1 @->-- Przeznaczenie ... "Fata viam invenient" [Przeznaczenie znajdzie drogę] [Wergiliusz] Są czasami takie chwile i zdarzenia, które kierują moje myśli w stronę tego, co nazywamy "przeznaczeniem". Na ich podstawie zadaję, więc sobie pytanie, „Dlaczego dzieje się tak a nie inaczej?", "Czemu?”, „Po co?", "Dlaczego ten a nie innym człowiek?". I kiedy po raz kolejny tak, jak np. wczoraj pojawiam się w miejscu gdzie tak naprawdę mogło mnie nie być, gdy n-ty raz COŚ potwierdza lub "pokazuje" zbieżności, gdy los się uśmiecha a wszystko inne sprzyja budowaniu relacji i więzi, zaczynam uśmiechać się sama do siebie i ten sam uśmiech słać gdzieś tam do Góry:D Dziękuję. Dziękuję za to, że przeznaczenie samo znajduję swoją drogę i od czasu do czasu daje mi dowody na to, że nic nie dzieję się bez powodu... 110 ciasteczek i 55 par cytatów było wczoraj Naszym udziałem :D Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2006.11.27 @->-- Kuszenie .... "Religion alone can not explain everything..." "The Temptation of St. Anthony" [wg powieści Gustave'a Flauberta] Oddziaływanie dźwiękiem, kolorem, światłem i treścią. Minimalne nakłady na scenografię a mimo wszystko, zasłużone na koniec owacje na stojąco. Tak w skrócie mogę opisać przedstawienie, które miałam okazję obejrzeć w ramach III Festiwalu Festiwali Teatralnych "Spotkania". "Kuszenie św. Antoniego" inspirowane było powieścią Gustave'a Flauberta i pewnie było jednym z wielu zwyczajnych przedstawień gdyby nie muzyka i libretto, nad która dosyć długo pracowała czarnoskóra Bernice Johnson Reagon, znana także jako aktywistki w walce o prawa obywatelskie i prawa "czarnych". Piosenki, to mieszanka spirituals, gospel i bluesa, z pojawiającym się czasem także i lekkim nalotem hip hopu. Ten spektakl potrafił z przedpołudniowej zwyczajnej listopadowej niedzieli uczynić wyprawę gdzieś w rejony południowej Ameryki, gdzie czarni soliści i chór tworzyli klimat czarnej parafii. Swingujący gospel i blues, chwilami bardzo cichy, innym razem przejmujący śpiew a do tego scenografia bardziej przypominająca instalację niż znaną z teatrów zabudowę. Cudowna gra świateł, nasycone czerwienie, błękity, trawiasta zieleń i ujmująca gra aktorów [chórzystów] oraz muzyków, którzy swoimi głosami również wspierali występujących na scenie oraz jak się okazało, mieli także swoje solowe utwory. To nie był typowy spektakl, raczej pełna magii instalacja muzyczno-świetlna z cudownym chórem i jego brzmieniem na pierwszym planie. Jak dla mnie to było "Kuszenie...", owszem, ale nie tylko Antoniego, ale też Wszystkich, którzy tego słuchali. Kuszenie muzyką, która w takiej bądź podobnej formie zdobywa coraz to więcej wielbicieli. To było kuszenie i zarażanie muzyka gospel, pełną radości, ale i nostalgii, rytmu i dźwięków, ale też śpiewem acapella, żywiołowością i tańcem, ale też skupieniem i treścią... "Religion alone can not explain everything..." - czasami potrzeba czegoś jeszcze.... Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2006.11.14 @->-- Jak drobinki szkła .... "Małe szczęścia nie zależą od tych, którzy nimi pogardzili. Nie są też one nigdy ich udziałem. Ci, którzy gardzą małymi szczęściami i widzą tylko przeszkody na drodze do wielkich, ci, których serca zapominają zbyt łatwo, nigdy nie widzą radości tkwiącej w szczegółach malutkich, jak drobinka szkła z rozbitego kieliszka..." [znalezione w necie] Ile to już razy,na własnej skórze doświadczyłam tego jak bardzo i jak wiele daje radość z tego co małe, co takie codzienne, czasami zwyczajne, momentami szare a mimo to najcieplejsze, najmilsze i najprawdziwsze. Małe drobinki szkła, którymi może być uśmiech, spojrzenie, dotyk dłoni a czasami poczucie obecności obok siebie Kogoś, kto przecież jest z nami codziennie a mimo wszystko Jego obecność i ciepła dłoń w jesienne popołudnie potrafi rozgonić wszystkie chmury i pozwolić nam zobaczyć słońce. Małe szczęścia jeszcze lepiej dostrzegać po wichrowych porankach, burzliwych popołudniach i skąpanych w smutku wieczorach. Te odrobinki są każdego dnia, ale tylko od Nas zależy czy nauczymy się je dostrzegać i doceniać ich obecność i wartość... Komentuj(0) Zakątki umysłu, data: 2006.11.10 @->-- Żeby ... "Kochaj żeby żyć i żyj żeby kochać" [Protagoras] Ilekroć zdarza mi się umniejszyć w czymkolwiek czyjąś wypowiedź i nie zauważyć, że dana sprawa dla Kogoś może mieć fundamentalne znaczenie bądź aktualnie być czymś ważnym, tylekroć wstyd mi się robi, kiedy uświadamiam sobie swoja postawę i głupie przeświadczenie, że coś wiem lepiej bądź bardziej rozumiem. Boli tym bardziej, kiedy dotyczy bliskich mi osób, dla których tak naprawdę przecież momentami gotowa byłabym stanąć na rzęsach a jednak chwilami gdzieś sama się fiksuję i obieram "swój" jedynie słuszny kierunek myśli i sposobu postrzegania świata i okoliczności. Protagoras był przedstawicielem sofistów, wg, których wszystko jest względne, ponieważ opiera się na spostrzeżeniach, które dla każdej jednostki są różne. I tutaj zdaje się, że ja popełniam momentami błąd zapędzając swe myśli w ślepą uliczkę i zapominając o tej znanej od dawna prawdzie, że wszystko jest zależne nie od tego, co mi się wydaje, ale od danego człowieka, sytuacji czy okoliczności. Na szczęście wypowiedział też zdanie, które umieściłam na początku tej notatki i tak naprawdę to właśnie na nim głównie chciałabym móc skupić swoje myśli i ich kierunek, aby mądrze i z wyczuciem kierować się w swoich osądach, być wyczuloną na to, co w danej chwili może być czymś bardzo ważnym dla Kogoś i we wszystkim kierować się miłością. Kochać żeby żyć i żyć żeby kochać…. Komentuj(1) Zakątki umysłu, godz: 23:56 data: 2006.11.9 @->-- Kretynka... czasami czuje się jakbym nią była.. Komentuj(1) Zakątki umysłu, data: 2006.11.9 @->-- Słodko ale prawdziwie ... Lubisz mnie? Powiedziałam "nie". Myślisz ze jestem ładna? - zapytałaś. Znowu powiedziałam "nie". Zapytałaś wiec jeszcze raz: " Jestem w twoim sercu?" Powiedziałam "nie". Na koniec zapytałaś: "Jakbym odeszła, to płakałabyś za mną?" Powiedziałam, ze "nie". Smutne - pomyślałaś i odeszłaś. Złapałam Cię za rękę i powiedziałam: "Nie lubię Cię, bo kocham Cię. Dla mnie nie jesteś ładna, tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu, jestes moim sercem. Nie płakałabym za Tobą, tylko umarłabym z tęsknoty." Właśnie dostałam te słowa od Kogoś bardzo dla mnie Wyjątkowego i Cudownego. Od osoby, z którą mam nadzieję witać wszystkie poranki, przedzierać się wspólnie przez szare i zamglone jesienne dni, z zachwytem dziecka podziwiać śnieżne gwiazdki spadające z nieba a potem niecierpliwie wyglądać pierwszych wiosennych pączków, błękitu i słonca oraz wciąż na nowo dziękować losowi, że Nam ofiarował siebie nawzajem a Jej, że daje mi tak wiele miłości :*** Komentuj(1) |
|
|